Zygmunt Jagiellończyk

Zygmunt Jagiellończyk zasiadł więc na tronie krakowskim i wileńskim dość przypadkowo, ale żadna z decyzji jego długiego panowania przypadkową nie była.

24 stycznia 1507 r. w katedrze wawelskiej polska korona królewska ozdobiła skronie Zygmunta Jagiellończyka. Pewnie nikt z uczestników tej wspaniałej uroczystości nie domyślał się, że po zmarłych w kwiecie wieku braciach – Janie I Olbrachcie i Aleksandrze I Jagiellończyku – dobiegającego czterdziestki Zygmunta czeka ponad drugi tyle lat panowania (1506-1548). Ale czy ktokolwiek domyślał się, że piąty z kolei syn Kazimierza IV Jagiellończyka w ogóle zasiądzie na polskim i litewskim tronie?

Gdy Kazimierz, „ojciec królów”, zapewnił w 1471 r. swej najstarszej latorośli – Władysławowi II – czeską koronę św. Wacława, planował już każdego ze starszych synów osadzić na jakimś tronie. Dysponował polskim i litewskim, spodziewał się też sukcesji jagiellońskiej na Węgrzech po Macieju I Korwinie. W Polsce „ojciec królów” widział swym następcą drugiego syna – Kazimierza Jagiellończyka juniora. Węgierska korona św. Stefana przypaść miała trzeciemu – Janowi Olbrachtowi (to polska wersja imienia Albrecht), zaś tron wielkich książąt litewskich – Aleksandrowi. Najmłodszego, Fryderyka, przeznaczono do kariery duchownej (zapewni mu ona – wyjątkowo dla królewicza połączone – godności biskupa krakowskiego i arcybiskupa gnieźnieńskiego, zatem prymasa Polski i Litwy). Tylko Zygmunt pozostawał bez przydziału… Zamierzenia Kazimierza IV Jagiellończyka zweryfikowało życie – Kazimierz młodszy, podobno najzdolniejszy z braci, zmarł za życia ojca w opinii świętości (ponad sto lat później zostanie wyniesiony na ołtarze jako patron Litwy), a Jan Olbracht przegrał rywalizację o tron węgierski z… Władysławem II czeskim (szkoda, że energia tego władcy kończyła się na „kolekcjonowaniu” koron królewskich…). Ostatecznie „ojciec królów” przeznaczył dla niego tron polski. Aleksander po staremu zostawał na Litwie, a Zygmunt na lodzie. Już jako król Polski Jan I Olbracht chciał – być może – nieszczęsnego beniaminka osadzić na mało prestiżowym tronie mołdawskim, ale klęska sławnej wyprawy bukowińskiej z 1497 r. przekreśliła takie plany, o ile w ogóle istniały. Po przedwczesnej śmierci Jana I Olbrachta tron polski (w rywalizacji z niezawodnym Władysławem II) przypadł wielkiemu księciu litewskiemu Aleksandrowi I Jagiellończykowi, a Zygmunt znów pozostał bez przydziału. Pechowego beniaminka przytulił król Czech i Węgier, ofiarując mu księstwa głogowskie i opawskie na Śląsku, a następnie namiestnictwo całego Śląska i Łużyc. Królewicz dał się tam poznać jako wspaniały gospodarz, fundując północnym prowincjom Korony św. Wacława lokalny przedsmak polskiego „złotego wieku”. Wreszcie w 1506 r. śmierć (w odniesieniu do kiepskiego władcy sformułowanie „przedwczesna” brzmiałoby nieco dziwacznie) Aleksandra I Jagiellończyka zapewniła Zygmuntowi tron polski i litewski.

W planach Kazimierza IV Jagiellończyka każdy ze starszych synów miał mieć swoją własną koronę, której zabrakło dla młodszych. U schyłku pierwszej dekady XVI stulecia żyło już tylko dwóch bezpośrednich męskich potomków „ojca królów” – najstarszy i przedostatni – a każdy z nich dzierżył berło dwóch monarchii. Jak widać, w Europie Środkowej trudno cokolwiek planować…

Zygmunt Jagiellończyk zasiadł więc na tronie krakowskim i wileńskim dość przypadkowo, ale żadna z decyzji jego długiego panowania przypadkową nie była. Do historii przeszedł jako Zygmunt I Stary, nie tyle z racji wieku, ile dla odróżnienia od syna o tym samym imieniu (chodzi oczywiście o Zygmunta II Augusta), którego uczyni współwładcą (a więc „młodym królem”). Można więc śmiało powiedzieć: „Stary, ale jary”!

Panowanie Zygmunta I Starego, podobnie jak i jego syna, zapisało się na kartach dziejów Polski jako „złoty wiek”. I słusznie – potęga państwa oraz dynamiczny rozwój gospodarczy, cywilizacyjny i kulturalny określenie to w pełni uzasadniają.

W polityce królowi Zygmuntowi nie wszystko się udało. Cień na jego panowanie rzucają dwie bolesne straty: Litwa utraciła Smoleńsk na rzecz Moskwy, a Jagiellonowie z trudem zdobyte trony Czech i Węgier na rzecz Habsburgów (po bezpotomnej śmierci Ludwika II Jagiellończyka w bitwie pod Mohaczem). Jednak te dotkliwe klęski jawią się jako wyjątki w paśmie sukcesów Zygmunta I Starego. Zwycięska wojna z Krzyżakami i ostateczna likwidacja państwa zakonnego, symbolizowana przez słynny hołd Albrechta I Hohenzollerna, rozwiązały nabrzmiałą kwestię pruską, zapewniając Polsce po raz pierwszy w dziejach spokój nad Bałtykiem, a wcielenie do Korony księstw mazowieckich dopełniło sukcesów na północy. Z kolei spektakularne zwycięstwo Konstantego Ostrogskiego pod Orszą zażegnało na dłuższy czas zagrożenie moskiewskie. Nawet ustępstwa na rzecz Habsburgów nad Wełtawą i Dunajem odbyły się za cenę rozbicia ich niezwykle niebezpiecznego sojuszu z wielkimi książętami Moskwy. Na południowym wschodzie błyskotliwa wiktoria hetmana Jana Tarnowskiego pod Obertynem ocaliła polskie Pokucie i wskazała buńczucznym Mołdawianom ich miejsce w szeregu. Spokoju na południowej granicy dopełnił „pokój wieczysty” z Imperium Osmańskim (warto w tym miejscu przypomnieć, że Osmanowie określenie „Turek” uważali za niezwykle obraźliwe). W polityce wewnętrznej udało się po raz pierwszy i jedyny przeprowadzić wybór następcy – Zygmunta II Augusta – za życia ojca, a precedensowy rokosz antykrólewski nie przyniósł żadnych efektów (innego zdania były zapewne kury spod Lwowa, masowo pożerane przez uczestników owej „wojny kokoszej”).

Królestwo Polskie rozkwitało też gospodarczo. Krótko mówiąc: Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej. W dobie zygmuntowskiej swoje przełomowe dzieła tworzył najwybitniejszy polski astronom, matematyk i ekonomista – ksiądz kanonik Mikołaj Kopernik. Język staropolski rozkwitał pod piórem Mikołaja Reja i Andrzeja Frycza Modrzewskiego. W blasku „złotego wieku” dojrzewał też talent Jana Kochanowskiego, ujawniony już za Zygmunta II Augusta. Dietę Sarmatów urozmaiciło sprowadzenie przez królową Bonę Sforzę wielu gatunków warzyw, objętych wskutek tego zbiorczą nazwą „włoszczyzny”.

O ile świt polskiego renesansu należałoby datować na czasy tyleż utalentowanego co pechowego Jana I Olbrachta, to jego południe obejmuje czasy obu Zygmuntów. Pierwszy z nich rękoma sprowadzonych z Włoch mistrzów dokonał przebudowy zamku wawelskiego w przepyszną renesansową rezydencję. Do dziś Kaplicę Zygmuntowską uważa się za najwspanialsze dzieło sztuki odrodzenia na północ od Alp (!!!). Tak właśnie powstała przepyszna ozdoba królewskiego Krakowa. A w ślad za Wawelem w nowym duchu przebudowywano inne zamki królewskie oraz magnackie siedziby.

O ile jednak zasługi Zygmunta I Starego jako mecenasa architektury i sztuki są powszechnie znane, o tyle mało kto pamięta o zasługach przedostatniego Jagiellona dla polskiej muzyki. A tymczasem oblicze króla Zygmunta jest obliczem bodaj najbardziej muzykalnego spośród polskich władców.

Już jako królewicz Zygmunt Jagiellończyk ujawniał wyjątkową słabość do tej tak ulotnej dziedziny sztuki. Nigdy nie brakowało przy nim lutnistów, gęślarzy i śpiewaków, a i łakomi względów żacy dobrze wiedzieli, że serce Jagiellona najłatwiej rozmiękczyć śpiewem. Zrzędził więc Mikołaj Rej: wrzeszczał kozi róg za uchem, tłuczono w bęben by w pudło, aż we łbie trzeszczało. Monarchowie także znali tę słabość królewicza. Na Nowy Rok brat Aleksander I Jagiellończyk podsyłał Zygmuntowi swoich flecistów, a mazowiecki książę Konrad III Rudy – trębaczy. Nie stronili od królewicza gęślarze Aleksandra, harfiarze prymasa Fryderyka, lutniści biskupa płockiego, ani miejscy „grajkowie”. Zygmunt szczególnie upodobał sobie nadwornego mistrza królewskiego poprzednika – Rusina Czuryłłę. W końcu „Czuryłko” stał się – wraz z bębniarzami i lutnistami – nieodłącznym towarzyszem podróży przyszłego króla. Innym faworytem królewicza był na dworze panującego w Krakowie brata niejaki Wirowski – mistrz klawicymbałów. Zachwycony jego grą Zygmunt płacił mu całe dwa dukaty (!) za występ.

Muzyczne fascynacje nie przeminęły wraz z objęciem polskiego i litewskiego tronu. Kapela nadworna pod przewodnictwem świeżo mianowanego Jurka Jazwicza staje się nieodłącznym elementem królewskiej świty. Harfiarz, lutnista, gęślarz, flecista, ruski pieśniarz czy cygański cytarysta umieli rozsłuchanego, a zwykle tak rozważnego króla Polski dosłownie pozbawić kontaktu z rzeczywistością. Zamiast poobiedniej drzemki Zygmunt I Stary zwykł oddawać się magii dźwięków.

Szczególnie ukochał jednak muzykę kościelną. Ta sytuacja doprowadziła do stworzenia w 1543 r. nadwornej kapeli rorantystów. Jej zadaniem było nie tylko codzienne w adwencie wyśpiewywanie mszy roratniej (od Rorate coeli… – Niebiosa spuśćcie rosę…), ale też anniwersarzów oraz innych mszy i nabożnych pieśni. Collegium rorantystów składać się miało z proboszcza, 9 prebendarzy, muzyków, artystów i kleryka. Pierwszym dyrygentem kapeli został w ostatnim dniu maja tegoż roku ksiądz Mikołaj z Poznania, podobno rodem z Czech. Na pierwszą śpiewaną mszę Zygmunt I Stary miał poczekać do 19 sierpnia.

Collegium rorantystów okazało się być nie tylko fanaberią jednego z polskich władców, ale też wspaniałym i trwałym dorobkiem polskiej muzyki. Do „rorantystowskiej” tradycji przyznaje się w każdym razie słynna Capella Cracoviensis, która w styczniowy wieczór 2007 r. nieprzypadkowo dała koncert na 500-lecie koronacji króla Zygmunta.

Tradycja rorantystów i Capelli Cracoviensis jest jedyną tradycją „złotego wieku”, która – w przeciwieństwie do zabytków budownictwa i pisarstwa – pozostaje wciąż żywa. Bo przecież gdy patrzymy na Polskę zygmuntowską i współczesną, trudno oprzeć się wrażeniu, że obie są sobie biegunowo przeciwstawne. Tamta była krajem autorytarnej monarchii (zasady monarchii stanowej nałożyły na Jagiellonów pewne ograniczenia, ale król pozostawał przecież decydującym czynnikiem w państwie), w której spodziewanego następcę od dziecka przygotowuje się do rządzenia. Obecna jest państwem demokratycznym, gdzie każdy może być wybrany, niezależnie od zdolności i kwalifikacji moralnych, a jednocześnie nikt przed nikim za nic nie odpowiada… Zresztą rządzący przekazują dziś władzę w ręce dotychczasowej opozycji, zatem formacji „wrażej”, a nie własnego syna… Tamta Polska była państwem dbającym o własny interes i z pewnością nie uzależniałaby go od tego, co poza granicami „wysmażą” pismacy trzeciego sortu. Była też krajem przewrażliwionym na punkcie własnej niezależności. Pobożny Zygmunt I Stary nie zawahał się nawet zrezygnować z płacenia papieżowi świętopietrza, byle tylko uniknąć choćby mglistych pozorów ograniczenia suwerenności i z pewnością nie słuchałby upokarzających „dyrektyw” z obcych stolic. Polska zygmuntowska (Zygmunta I Starego i Zygmunta II Augusta) była też państwem tolerancyjnym, w którym po najwyższe urzędy sięgali katolicy i kalwini, prawosławni bywali wielkimi magnatami, a luterańscy niemieccy mieszczanie, Żydzi i Ormianie bogacili się w spokoju, bywając nawet bankierami władców. Jakaż to różnica w porównaniu z laickim i rzekomo „tolerancyjnym” krajem odpowiednio „europejskim”, w którym religijnego człowieka dowolnej wiary i wyznania z góry podejrzewa się o „fanatyzm” czy inny „Ciemnogród”. Monarchia jagiellońska XVI stulecia była też państwem konserwatywnym na płaszczyźnie idei a jednocześnie szybko się modernizującym. Obecnie ideologiczna „postępowość” skutecznie zastępuje realny rozwój… I wreszcie poziom kulturalny – „złoty wiek” i wspaniałe dzieła doby renesansu kontra twórcza jałowość i wysyp beztalencia, prowadzące do wystawiania w rzekomo prestiżowych galeriach chałtury á la Dorota Nieznalska. Bez komentarza…

Ale gdzieś tam, poza kratą Kaplicy Zygmuntowskiej wciąż żyje duch tamtej Polski. Polski monarchicznej, dostojnej, potężnej, niezależnej, prawdziwie tolerancyjnej, konserwatywnej, nowoczesnej, kulturalnej… Tamta Polska żyje też w dźwiękach spadkobierców zygmuntowskich rorantystów z Capelli Cracoviensis. Kto wie, może przebudzi ją kiedyś spiżowy głos dzwonu „Zygmunta”?

Władca prywatnie.

Zygmunt I Stary urodził się w 1467 roku jako piąty syn Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Habsburżanki. Żródła opisują go jako postawnego, nieco otyłego mężczyznę o bardzo białych rękach i ładnych, czerwonych ustach. „Urody był to pan krasnej i siły wielkiej” pisał kronikarz Marcin Bielski.

Król Zygmunt był człowiekiem skrupulatnym, dostojnym i poważnym, chociaż potrafił być dowcipny. Był sprawiedliwy i wyrozumiały, dysponował prawdziwie królewskim majestatem. Przywiązywał wielką wagę do ustalonej hierarchii stanów i grup, mimo, że sam wielu umożliwił awans społeczny. Był przystępny dla szlachty, chętnie słuchał jej uwag. Odpowiadał mu patriarchalny model władcy. Cechowała go rozwaga i przezorność, często rezygnował z doraźnych korzyści na rzecz dalszych perspektyw.

Jego wadą było niezdecydowanie, zbyt długo namyślał się przed podjęciem decyzji. Ulegał wpływom osób, które darzył zaufaniem. Często przynosiło to złe skutki i było szczególnie ostro widoczne w jego kontaktach z drugą żoną, Boną Sforza, która miała znaczny wpływ na monarchę. W momencie wstąpienia na tron Zygmunt I nie był żonaty, żył jednak w stałym związku z Katarzyną Telniczanką, piękną Morawianką. Urodziła mu ona syna i dwie córki. Później król wydał ją za mąż za jednego z magnatów, a syna, Jana uczynił biskupem wieleńskim i poznańskim. Pierwszą żoną króla została Barbara Zapolya z możnowładczej rodziny węgierskiej (rok 1512). Małżeństwo było szczęśliwe, mimo znacznej różnicy wieku między małżonkami (17 lat i 46 lat), ale trwało krótko. Barbara zmarła, pozostawiając dwie córki, Jadwigę i Annę (ta druga wkrótce też umarła). W 1518 roku 52-letni Zygmunt Stary ożenił się z Boną Sforza, księżniczką mediolańską, o 27 lat młodszą od niego. Bona byłą kobietą o niezwykle silnym charakterze, ambitną i zachłanną. Wywierała na męża znaczny wpływ. W historiografii występują dość rozbieżne poglądy na jej temat, przeważają jednak opinie negatywne. Bona dbała głównie o interesy osobiste i dynastyczne, starając się odzyskać rodowe księstewka włoskie – Bari i Rossano. Próbowała narzucić Polsce obce metody rządzenia, skrupulatnie gromadziła majątek, administrując osobiście królewszczyznami. Rola polityczna królowej Bony rosła w miarę, jak starzejący się król tracił energię. Niechęć szlachty do poczynań królowej przysparzała kłopotów królowi, ponieważ szlachta traciła zaufanie i do monarchy. Życie prywatne małżonków układało się dobrze. Mimo wybuchowego charakteru Bona była troskliwą i opiekuńczą żoną. Królowa urodziła sześcioro dzieci, w tym jednego syna – Zygmunta Augusta. Zygmunt Stary był szczęśliwy z powodu narodzin dziedzica, niewielki miał jednak wpływ na jego wychowanie. Gdy syn dorastał, był już zresztą starym człowiekiem. Zygmunt I Stary zmarł w wieku 81 lat w 1548 roku. Pochowany jest w katedrze wawelskiej.

Działalność publiczna.

Zygmunt I Stary długo musiał czekać na objęcia władzy. Początkowo, gdy na tronie zasiadali jego bracia, był księciem głogowskim (lata 1498-1506) i opawskim (lata 1501-06), a potem namiestnikiem całego Śląska. Doświadczenie tam zdobyte zawdzięcza najstarszemu bratu, Władysławowi Jagiellończykowi, królowi Czech i Węgier. Po śmierci Aleksandra Jagiellończyka Zygmunt został wybrany na króla polskiego (rok 1506). Miał wówczas 40 lat. Jednocześnie, zgodnie z testamentem brata, objął władzę na Litwie jako wielki książę litewski

Dla polityki wewnętrznej Zygmunta Starego charakterystyczne jest oparcie rządów na magnaterii i senacie. W odróżnieniu od poprzedników, nie oparł się na szlachcie średniej, którą uważał za niedojrzałą politycznie i skłonną do nieposłuszeństwa. Dla Zygmunta izba poselska był rzeczywiście izbą niższą, z którą nie godziło się zawierać porozumienie sprzecznego ze stanowiskiem senatu. W efekcie przez cały okres rządów musiał walczyć z opozycją szlachty i średniej, pragnącej uczestniczyć w rządach i zmniejszyć przewagę gospodarczą magnaterii. Uniemożliwiło mu to przeprowadzenie szeregu reform. W momencie obejmowania władzy skarb był pusty, wojsko i obrona nie zorganizowane. Próbując temu zaradzić monarcha rozpoczął współpracę z takimi politykami, jak kanclerz Jan Łaski, kanclerz Krzysztof Szydłowicki, podkanclerz Piotr Tomicki.

W pierwszej połowie XVI wieku władza królewska nie była słaba. Sejm nie mógł działać bez zgody króla. Tylko to, co zaakceptował król, stawało się prawem. Monarcha miał rozległe prerogatywy (dowództwo nad wojskiem, polityka zagraniczna) mógł sam stanowić prawa (edykty, przywileje), władał administracją i skarbem. Poprzez prawo mianowania urzędników i biskupów zachowywał wpływ na elitę polityczną państwa. Dysponował dochodami z ceł i królewszczyzny, a nie bez znaczenia dla możliwości działania był autorytet osobisty monarchy. Najpilniejsze reformy potrzebne nowożytnemu państwu dotyczyły skarbu i wojska. W tym okresie niezbędna już była armia zaciężna w miejsce pospolitego ruszenia, z którego Zygmunt I korzystał sporadycznie i ze złym skutkiem („wojna kokosza”). Na południowo-wschodnich granicach, dla obrony przed najazdami tatarskimi i wołoskimi, Zygmunt utrzymywał stale 2 – 3 tysięcy zaciężnych (obrona potoczna). Jednak dla utrzymania stałej armii zaciężnej potrzebne były regularne dochody. Zygmunt znacznie zwiększył dochody z królewszczyzn, wykupując wiele zastawionych majątków i zawierając nowe, korzystniejsze umowy dzierżawne królewszczyzn. W 1513 roku próbował zamienić obowiązek pospolitego ruszenia na odpowiedni podatek, ale reforma upadła. W 1527 roku próbowano przeprowadzić otaksowanie dóbr dla potrzeb opodatkowania, ale wywołało to sprzeciw szlachty. Królowi udawało się uzyskiwać podatki nadzwyczajne. Jednak były to rozwiązania doraźne i połowiczne. Niepowodzenia wynikały ze słabego społecznego zaplecza jego władzy i opozycji szlachty. Szlachta oskarżała króla i magnaterię o łamanie prawa (łączenie najwyższych urzędów państwowych w jednym ręku), uporczywie krytykując wszelkie inicjatywy monarchy. Oliwy do ognia dolewała osobista polityka królowej Bony, która wpływając na nadawanie urzędów przez króla, stworzyła własne stronnictwo polityczne. Szczególne wzburzenie szlachty wywołała, przeprowadzona przez zaskoczenie w 1529 roku z inicjatywy królowej, elekcja 9-letniego Zygmunta Augusta na tron litewski i polski oraz pospieszna koronacja. Było to sprzeczne z dotychczasową praktyką polityczną, a sukcesja Zygmunta Augusta była i tak zapewniona. Zygmunt Stary musiał wprowadzić nowe prawo zakazujące podobnych praktyk na przyszłość. Gwałtowny sprzeciw wśród szlachty wywołały próby stworzenia przez Bonę za Mazowszu odrębnego władztwa. Królowa ambitna i zachłanna, usiłowała wprowadzić w Polsce metody rządzenia niezgodne z tradycją i układem sił. Wrogość szlachty wobec Bony i jej poczynań przeniosła się i na króla. W efekcie, gdy król ogłosił pospolite ruszenie przeciw Mołdawii, szlachta zebrana w 1537 roku pod Lwowem zorganizowała rokosz i odmówiła wyruszenia na wojnę, gwałtownie atakując królową, króla i magnaterię. Król musiał rozpuścić pospolite ruszenie. Wojnę tą określa się mianem „wojny kokoszej” ponieważ szlachta zamiast wycinać wroga, ogołociła okolicę z żywności, zarzynając tysiące kur. Udało się natomiast opozycji szlacheckiej przekonać króla, że pozostawienie dorosłego Zygmunta Augusta w rękach matki, jako opiekunki może go tylko zdemoralizować, a nie przygotować do dalszych rządów. Zygmunt I wysłał syna jako swego namiestnika na Litwę. Zygmunt I Stary był człowiekiem pobożnym. Do reformacji odniósł się negatywnie, wydawał przeciw luteranom edykty, których z powodu powszechnie panującej w Polsce tolerancji, nie realizowano. Natomiast rewolta protestancka, która wybucha w Gdańsku w 1525 roku, została surowo stłumiona, ponieważ zagrażała dotychczasowemu porządkowi. Trzeba podkreślić, że względy wyznaniowe nie wpłynęły na politykę zagraniczną króla, tam zawsze decydowały interesy państwa (vide: pokój z Turcją). Wielki jest wkład Zygmunta Starego do kultury polskiej. Był fundatorem dzieł artystycznych i opiekunem twórców. Osobiście kontrolował finansowane przez siebie projekty. Już jako królewicz, przebywając na Węgrzech zapoznał się z nowymi, renesansowymi prądami w sztuce. Przeniósł nowe wzorce na dwór krakowski. Pewne znaczenie miały też z pewnością upodobania Bony. Z inicjatywy króla wykonano renesansową oprawę nagrobka Jana Olbrachta, przebudowano i rozbudowano w renesansowym stylu zamek wawelski. Za perłę renesansu w naszym kraju uważana jest Kaplica Zygmuntowska przy katedrze wawelskiej, przeznaczona pierwotnie na mauzoleum Barbary Zapolyi i Zygmunta. Król był także mecenasem literatów, jego dwór i kancelaria skupiała grono zdolnych humanistów. Z pewnością Zygmunt Stary należał do najwybitniejszych mecenasów sztuki na tronie polskim. W polityce międzynarodowej Zygmunt I Stary odniósł duże sukcesy. Obejmując władzę odziedziczył po swych poprzednikach dwa poważne problemy polityczne do rozwiązania: konflikt z Moskwą oraz uregulowanie stosunków z Zakonem Krzyżackim, nie dotrzymującym warunków pokoju toruńskiego (rok 1466). Istniał też problem sięgających w głąb Rzeczypospolitej najazdów wołoskich i tatarskich oraz potęga Turcji zagrażająca krajowi od południa. Zygmunt I prowadził przez wiele lat ciężkie wojny z Moskwą (lata 1507-08, 1514-20, 1534-37). Moskwę do wojny zagrzewali Habsburgowie z cesarzem, montując antypolskie koalicje. W 1514 roku wojska Wasyla III zdobyły ważne strategicznie miasto Smoleńsk. Król osobiście wyruszył w pole, a jego żona Barbara, pozostawiona w Wilnie, żarliwie modliła się o pokonanie wroga. I rzeczywiście wojska polsko – litewskie odniosły świetne zwycięstwo pod Orszą (rok 1514). Przypisywano tę wiktorię modłom i cnocie pobożnej królowej. Moskwa jednak zatrzymała Smoleńszczyznę. W tej sytuacji Zygmunt I Stary postanowił zmienić linię polityki. Zdecydował się dojść do porozumienia z Habsburgami i rozbić antypolską koalicję. W 1515 roku w Wiedniu doszło do spotkania cesarza Maksymiliana I, króla czeskiego i węgierskiego, Władysława i Zygmunta. Cesarz wycofał się z koalicji i przestał popierać zakon krzyżacki, a Zygmunt poparł sprawę małżeństw habsbursko – jagiellońskich otwierających Habsburgom drogę do tronu czeskiego i węgierskiego. Historycy oceniają krytycznie te posunięcia króla. Jednak sprawa małżeństw była zdecydowana już wcześniej i Zygmunt niewiele mógł w tej kwestii zdziałać, natomiast wykorzystał tę okazję dla poprawy sytuacji międzynarodowej Polski. Zygmunt I słusznie chyba stawiał wyżej bezpośrednie interesy polityczne państwa polskiego niż interesy dynastii w krajach sąsiednich. Niebezpieczeństwo tatarskie, mimo doraźnych zwycięstw Polaków (Wiśniowiec, rok 1512), nie zostało oddalone. Granic strzegły wojska zaciężne. Próbowano darami skłonić chana krymskiego, aby nie najeżdżał ziem polskich. Jednak drobne, samowolne czambuły i tak czyniły wypady na ziemie polskie. Pokucie zostało obronione. Zwycięstwo wojsk polskich, szczególnie w bitwie pod Obertynem (rok 1531), a następnie wyprawa turecka na Mołdawię, doprowadziły do uspokojenia sytuacji. Trudny do rozwiązania był problem turecki. Polska nie była wtedy bezpośrednio zagrożona przez Turcję, chociaż dotkliwy najazd turecki dotknął w 1524 roku kresy południowo- wschodnie. Zygmunt zdecydował się przełamać średniowieczną zasadę solidarności chrześcijańskiej o niepaktowaniu z niewiernymi i nie wikłać się w wojnę z potężną Turcją z powodów ideologicznych. Mimo nacisków ze strony Habsburgów i części magnatów polskich, Zygmunt I Stary zawarł z sułtanem traktat pokoju i przyjaźni (rok 1533), który ustalił pokojowe stosunki między Polską a Turcją na długi czas. Było to śmiałe posunięcie polityczne króla Zygmunta. Innym sukcesem politycznym była dokonana w 1526 roku inkorporacja Mazowsza, gdy ze śmiercią Janusza III wygasła mazowiecka linia Piastów. Po ułożeniu stosunków z cesarzem Zygmunt I Stary zdecydował się rozwiązać problem Zakonu. Długotrwałe rokowania nie dały rezultatów i w 1519 roku rozpoczęto działania wojenne, w których strona polska miała zdecydowaną przewagę. Wojnę zakończono rozejmem (rok 1521). Fakt podlegania zakonu papiestwu i cesarstwu, będącego wtedy u szczytu potęgi uniemożliwił jego likwidację. Dalsze pertraktacje zakończyły się zawarciem traktatu krakowskiego, po którym odbył się tzw. hołd pruski (rok 1525). Zakon w Prusach został sekularyzowany, a Albrecht Hohenzollern, dotychczasowy wielki mistrz, został dziedzicznym księciem luterańskich Prus i lennikiem Polski. Wielu historyków uważa to za fatalny błąd polityczny Zygmunta I. Jednak sytuacja międzynarodowa nie pozwalała po prostu inkorporować Prus. Za sukces polskiej dyplomacji uznać należy przywrócenie praw lennych wobec tych terytoriów, likwidację wpływów zakonu krzyżackiego w tym rejonie, odcięcie protestanckiego księstwa od opieki papieża i cesarza. W konsekwencji uzależniało to Księstwa Pruskie od Polski.

Zygmunt I Stary prowadził politykę zagraniczną Polski racjonalnie, unikając jednoczesnej walki z wieloma wrogami i wybierając rozwiązanie korzystne, lecz nie ryzykowne.

Bilans panowania.

Zygmunt I Stary panował długo, bo 42 lata. Bilans jego panowania jest dość zróżnicowany. Nie udało mu się przeprowadzić poważniejszych zamierzeń, szczególnie reformy skarbowo – wojskowej. Nie był dość elastyczny, aby zręcznie poprowadzić grę polityczną z opozycyjną izbą poselską. Brakło mu też stanowczości i siły, by zmusić szlachtę do posłuszeństwa. Natomiast w polityce zagranicznej odniósł król Zygmunt wiele sukcesów, jak np. zawarcie pokoju z Turcją czy inkorporacja Mazowsza. Terytorium państwa powiększyło się o Mazowsze, ale odpadła Smoleńszczyzna. Mimo kłopotów i wojen, w jakie uwikłana była Rzeczypospolita w pierwszej połowie XVI stulecia, państwo polsko-litewskie było silne. Liczono się z nim na arenie międzynarodowej i, mimo wszelkich zarzutów wobec Zygmunta I, cieszył się on aż do śmierci dużym autorytetem osobistym i popularnością. Rok 1506, początek panowania Zygmunta I Starego, uznajemy za początek epoki renesansu i czasów nowożytnych na ziemiach polskich.